Mocne plecy

Plecy

Mocne plecy dziecka to nie ustosunkowani rodzice, którzy załatwiają dziecku protekcję, choć i to może się czasami przydać. Mocne plecy to dużo więcej. Gdy są właściwie uformowane przez życie i rodzicielskie oddziaływania, przyczyniają się – wespół z nogami – do budowania w dziecku poczucia niezależności, siły i wewnętrznego oparcia w sobie.

Oprócz tego służyć mogą jako obronna tarcza do dźwigania ciężarów i podejmowania trudnych wyzwań. Niestety nazbyt często ta obronno-cierpiętnicza rola pleców dominuje w naszym życiu. Nawet, gdy stopy i nogi robią, co do nich należy, unosząc ciężary życia i amortyzując wstrząsy – to i tak obrywamy po plecach, gdy trudne sytuacje trwają zbyt długo. Tu gromadzą się bóle, stresy i napięcia. Plecy dorosłego człowieka, a także plecy dziecka doświadczającego długotrwałego stresu, przypominają tarczę wojownika, który cudem wyszedł cało z ciężkiej batalii. Albo zdemolowaną skorupę starego morskiego żółwia. Cóż – taki los i taka rola pleców. Muszą chronić i osłaniać miękki i wrażliwy przód naszego ciała tak, aby dom wielkich uczuć mieszczący płuca i serce mógł funkcjonować bezpiecznie. Podświadomie ciosy czy razy wolimy brać na plecy niż na pierś czy brzuch. Odwracamy się plecami do zagrażającego i nieznośnego świata, do niszczących, toksycznych ludzi.

Szczególnie w dzieciństwie plecy stanowią często jedyną dostępną nam ochronę. Odwrócić się, skulić, odciąć – to jedyny ratunek, gdy nie można uciec. Osią tej wyjątkowo odpornej na ciosy i ciężary konstrukcji jest kręgosłup. Stanowi on zjawisko samo w sobie. Przypomina potężnego, elastycznego węża. W istocie jest wspomnieniem naszego praprzodka – pragada, który przez miliony lat wykształcił między innymi nogi i ręce.

W naszym ludzkim ciele stanowi on oś i podporę wszystkiego, co znajduje się powyżej miednicy, a także główną magistralę komunikacji nerwowej i energetycznej pomiędzy mózgiem a resztą ciała. Dlatego o kręgosłup trzeba dbać tak jak o oczy. Troska o niego zaczyna się – jak pamiętamy – od troski o nasze stopy, nogi i miednicę. Wszystkie wady fundamentu prędzej czy później skrupią się na kręgosłupie, który będzie zmuszony podjąć ogrom dodatkowej pracy, aby zachować stabilność ciała. Warto mu tego zaoszczędzić, bo i tak ma mnóstwo roboty.

Jeśli chodzi o dzieci, to nie należy spieszyć się z ich sadzaniem i zachęcaniem do wstawania. Warto pozwolić dziecku na przejście całej ewolucji – od czołgającego się gada, poprzez czworonoga, do pionu właściwego ssakom naczelnym. Trzeba też uważać na nadwagę. Pamiętać, że kręgosłup najlepiej wypoczywa w pozycji wyprostowanej. Dobrze jest mądrze dobierać dla dzieci stoły, biurka, krzesła, a także poduszki i materace (powinno być raczej twardo niż za miękko). Budować w dziecięcych pokojach drabinki, żeby dzieci miały się na czym wieszać (uwielbiają to). Korzystać z pomocy specjalistów od kręgosłupów i postawy. Dobry kręgosłup to prawdziwy, bezcenny kapitał na resztę życia. Warto w niego inwestować, wspomagać i ćwiczyć na wszelkie sposoby.

Kręgosłupowi pomagają nie tylko dobre stopy i nogi, właściwie ustawiona miednica, silny brzuch i przepona. Niezmiernie ważna, szczególnie w dzieciństwie, jest świadomość, że mogliśmy komuś zaufać i skorzystać z oparcia, że nie mieliśmy za plecami wyłącznie wrogów i słabszych od siebie, którzy tylko czekali, aby nam wskoczyć na plecy. Brak oparcia, nadmiar ciężarów i zagrożeń w dzieciństwie sprawia, że plecy zamieniają się stopniowo w twardą, zaokrągloną skorupę, której ciężar z czasem dodatkowo zacznie nas przytłaczać. Przerost obronnej funkcji pleców idzie na ogół w parze z niedorozwojem i słabością przodu, czyli domu wielkich uczuć, które niechętnie i bojaźliwie dochodzą do głosu. Trudno się dziwić. W czasie bitwy w zagrożeniu nie pokazuje się otwartego serca ani miękkiego brzucha, używa się tarczy, a nawet miecza. A trzeba przyznać, że rozluźnione, wolne od napięć i pełne gracji plecy to w dzisiejszych czasach ogromna rzadkość. Tym bardziej warto o nie dbać.

Wojciech Eichelberger „Ciałko”

Psychoterapeuta, coach, trener, doradca biznesu