Wojciech Eichelberger: Idealna Mama – iluzja, do której dążymy?

Wojciech Eichelberger - wywiad

Radio, kolorowe czasopisma, telewizja, Internet – każde z nich kreuje pewien obraz mamy – przed oczami staje nam wizja Matki Idealnej, a w głowie niczym dzwon brzmi „Dobra mama powinna być…”.  No właśnie. Jaka „powinna być” i czy w ogóle „musi”? – o tym rozmawiam z Wojciechem Eichelbergerem, wybitnym psychologiem i terapeutą.

Joanna Wilgucka-Drymajło: Z każdej strony bombardują nas reklamy. Widzimy kobiety uśmiechnięte, zadowolone z macierzyństwa, cierpliwie. Mieszkania lśnią czystością, dzieci są grzeczne jak aniołki, a mamy – wypoczęte i zadbane. Tyle świat mediów, a jak wygląda proza życia?

Wojciech Eichelberger:  Najważniejszy dla dziecka jest pozytywny stan umysłu mamy. Nieważny jest porządek ani czystość, ilość rozrywek, zabawek i pluszaków, które dziecko ma do dyspozycji, czy ilość atrakcyjnych dodatkowych zajęć, na które mama je wozi. Najbardziej wartościowy jest dla dziecka czas spędzany z matką dostępną, zrelaksowaną, która się nie śpieszy i nie stresuje koniecznością sprostania wygórowanym i wydumanym, perfekcjonistycznym projektom idealnej matki. Jeśli mama chce wychować szczęśliwe dzieci, sama musi być wystarczająco szczęśliwa. Szczęśliwa, zrelaksowana mama (i tata) równa się szczęśliwe, dobrze rozwijające się dziecko.

  • Setki książek, gdzie z precyzją farmaceuty wylicza się, ile gramów marchewki dziecko powinno zjeść, cukierkowe seriale, wywiady z zachwyconymi macierzyństwem celebrytkami… – zewsząd pojawiają się nakazy i zakazy, tworzy się złote recepty na idealne macierzyństwo. Jak w takiej sytuacji nie dać się wciągnąć w bieg za iluzją bycia Mamą Idealną? 

Wojciech Eichelberger: To ważne pytanie. Rzeczywiście nacisk wielu mediów i środowisk na realizowanie niedościgłego wzorca Idealnej Matki jest wielki. Jeśli mama nie jest piękna, zadbana, świetnie ubrana, jeśli jednocześnie nie robi błyskotliwej kariery zawodowej i nie ma fantastycznej, romantycznej relacji z super przystojnym, dzielnym i ciepłym ojcem dzieci, jeśli przy okazji nie jest świetną kochanką, sportsmenką i kucharką chodzącą na zakupy z pięknymi, wylansowanymi dziećmi – to sromotnie przegrywa w medialnych castingach. Próby realizacji tak absurdalnego projektu nieuchronnie kończą się wypaleniem, depresją lub/i chorobą.

Trzeba więc z umiejętnym, ironicznym dystansem podchodzić do tego typu wymagań, oczekiwań i stereotypów. Jeśli mama wybiera z tej palety możliwości to, co jest dla niej stosunkowo łatwe i przyjemne, co czyni ją spokojną i szczęśliwą – a przynajmniej nie powoduje spięcia brzucha i zacisku gardła – to z pewnością będzie dobrą matką dla swego dziecka. Najważniejsze – pamiętać, że matką/rodzicem jest się dla dziecka, a nie dla wyników w konkursie piękności i zaradności rozkręcanym przez reklamy oraz część kobiecych mediów. Perfekcjonistyczna obsesja nie służy temu, by dziecko dobrze się rozwijało, a związek z nim był ciepły i dobry. Perfekcjonizm służy wyłącznie temu, by dobrze wypaść w oczach najbliższego i dalszego otoczenia, i – ewentualnie – kreować swoją odrealnioną reputację na Facebooku. Z punktu widzenia dziecka, to zupełnie chybiony cel. Bo przecież istotą, a zarazem wehikułem dobrego wychowywania dziecka jest budowanie dobrej z nim relacji. Tego typu postaw i zachowań mądrze uczą internetowe warsztaty ZrelaksowanaMama.pl….

Psychoterapeuta, coach, trener, doradca biznesu