Proste życie - Wojciech Eichelberger
Ganiamy z językiem na brodzie wykonując setki czynności, często całkowicie zbędnych. Namiastkę szczęścia znajdujemy kupując gadżety i sprzęty, które „trzeba mieć”. Przestrzeń się kurczy, długi rosną, a my biegniemy dalej, po więcej i lepiej… Czarne myśli się kłębią, życie wymyka z rąk, stres rośnie – jak żyć w tym bałaganie? Joanna Wilgucka-Drymajło: Często powtarzamy –
Oczy
W zestawieniu z tworzywem i wyglądem całej reszty ciała ruchliwe galaretki oczu wydają się pochodzić z jakiejś innej czasoprzestrzeni, z innej planety. Skąd się wzięły te dwa delikatne i świetliste wodne oczka na peryferiach mięsistego, gruboskórnego i chropawego kontynentu ciała? Tego nie wie nikt. Najwidoczniej bezcenne, bo tak pilnie chronione przez przesłony kolorowych tęczówek i
Serce
Ręce wyrastają z ciała jak gałęzie z drzewa. Im prościej drzewo urosło, im jest mocniej ukorzenione, tym więcej siły i gracji przejawia się w gałęziach, tym więcej zajmują należnej im przestrzeni. Ręce znajdują się blisko głowy i serca, bo obojgu im służą. Z mózgiem łączy je intymna zażyłość. Prawa ręka jest w służbie lewej półkuli,
Uczucia
Wypełniony szczelnie różnorodnymi narządami brzuch, przypomina zatłoczoną, gorącą kuchnię albo maszynownię, w której słucha się głośnego rocka, przeżywa proste, mocne uczucia i nie przebiera się w słowach. Piętro wyżej – ponad przeponą – odkrywamy całkowicie inne klimaty. Finezyjna, lekka i elastyczna konstrukcja, utworzona z misternie ułożonych eliptycznych żeber, zamyka w sobie ogromną przestrzeń. Panuje tu