Stópki stojące na ziemi

Stopy

Trzeba coś powiedzieć o stopach nieco starszych, kiedy zaczynają służyć do stania, chodzenia i biegania. Terapeuci zajmujący się ciałem człowieka dobrze wiedzą, że ból w lędźwiach czy sztywność karku mogą brać swój początek ze stóp. Dlatego trzeba je dobrze rozumieć i dbać o nie. Przede wszystkim warto pamiętać, że obuwie jest dla stóp, a nie stopy dla obuwia, a ta część naszego ciała służy do stania i chodzenia, a nie do tego, aby sprostać jakimś estetycznym kanonom czy ekstrawagancjom.

Niech nasze stopy będą takie, jakie chcą być. Im mocniejsze i większe, tym lepsze.

To przecież baśniowe siedmiomilowe buty (czyli stopy) pozwalały docierać do dalekich krajów i osiągać ambitne cele. Pozostawmy naszemu kodowi genetycznemu troskę o właściwe proporcje.

Warto pamiętać, że stopa ma trzy główne (najbardziej obciążone) punkty podparcia i dwa podbicia: podbicie podłużne i podbicie poprzeczne. Podbicia stanowią rodzaj sprężyn czy resorów. Ich właściwe uformowanie decyduje o dobrym funkcjonowaniu mechanizmu stopy, a także wpływa na zdolność nóg do amortyzowania wstrząsów związanych z poruszaniem się.

Jeśli ze względu na słabość podbicia stopy są zmuszone opierać się o ziemię także w innych miejscach, to szybko pojawią się tam głębokie i bolesne odgniecenia oraz deformacje. Troszczmy się więc o właściwe uformowanie podbicia stóp naszych dzieci.

Sprawy te mogą się decydować (jeśli nie są to wady wrodzone) wtedy, kiedy dziecko zaczyna wstawać, a potem stawiać pierwsze kroki. Trudne do odwrócenia szkody mogą zostać wówczas spowodowane – jak to często bywa – przez nasze niemądre rodzicielskie ambicje. Jakże często staramy się o to, aby nasz niemowlak był duży i tłusty i, oczywiście, jak najszybciej zaczął wstawać i chodzić. Wtedy to właśnie niewykształcony do końca kościec i mechanizm stopy mogą nie być w stanie unieść nadmiernego ciężaru dziecka, a stopa się po prostu stopniowo zapada, tworząc tzw. platfusa.

Konsekwencje uszkodzenia fundamentu przejawić się muszą prędzej czy później również na wyższych piętrach. W efekcie zostanie częściowo zablokowany staw skokowy, kolana zaczną się iksować, panewki stawów biodrowych będą nieprawidłowo obciążone, a miednica ustawi się tak, że aby utrzymać ciało w pionie, trzeba będzie nadmiernie zagłębiać lędźwiowy odcinek kręgosłupa. To w konsekwencji spowoduje bóle i napięcia pleców, a po pewnym czasie nawet skłonność do wypadania dysku, co z kolei ograniczy sprawność i ruchliwość dziecka oraz jego ochotę do poruszania się. W efekcie wszystko to negatywnie wpłynie na jego kontakty ze światem i rówieśnikami.

Oczywiście ten czarny scenariusz może się realizować w życiu naszego dziecka, jeśli nic mądrego nie zrobimy z jego stopkami. Poza tym ciemnych barw dodajemy tutaj w celach dydaktycznych. To prawda, że nie wszystko w naszym życiu zależy od ciała, ale zbyt mało wiemy o tym, jak wiele od niego zależy.

W każdym razie nie przekarmiajmy naszych niemowląt i nie spieszmy się ze stawianiem ich na nogi. Pozwólmy im długo raczkować. Wzmocnią sobie dzięki temu rączki, barki, biodra, kręgosłup i mięśnie karku. To dobry wstęp do przyjmowania postawy pionowej. Poza tym podbicie stóp można ćwiczyć. Zarówno u dzieci, jak i dorosłych. Przede wszystkim warto pozwalać dziecku biegać jak najczęściej na bosaka. Chodzenie boso szczególnie po urozmaiconych powierzchniach i naturalnym terenie wymusza właściwe używanie stopy. Utrudnia opieranie się na całym podbiciu, które ze względu na swoją wrażliwość musi być chronione wy sklepieniem stopy, co bardzo ją wzmacnia. Uniemożliwia również przeciążanie palców stóp, np. przy schodzeniu z góry. Dobre ćwiczenie to chodzenie w drewnianych klapkach z wąskim paseczkiem z przodu, które przy każdym kroku wymagają podkurczania palców, aby nie spadły. Podobnie działa chodzenie i bieganie boso po sypkim piasku albo zabawa w przesuwanie gazety lub delikatnej tkaniny palcami pod stopą.

Świadomość stóp, ich siła i sprawność zwiększają się wprost proporcjonalnie do użytku, jaki z nich robimy i rodzaju doświadczeń, jakie im fundujemy. Stopa zamknięta całe życie w skarpetce, bucie i w kapciu to stopa, która nic o sobie nie wie i niewiele potrafi. Przypomina dzikie zwierzę wychowane w cieplarnianych, jednorodnych warunkach, bez kontaktu ze światem.

Wojciech Eichelberger „Ciałko”

Psychoterapeuta, coach, trener, doradca biznesu